
Epifania wikarego Trzaski
Скачать
Начало книги
Szarzejące na horyzoncie niebo przygotowywało się do przyjęcia świtu. Listopadowy przymrozek ściął ziemię, pokrył szronem szyby samochodów, trawę i drzewa, na których wisiały jeszcze resztki liści, i sprawił, że powietrze straciło przejrzystość, wypełniając się zmrożoną mgłą. Z dachów w niebo patrzyły muskularne kominy, wyrzucające żółty, biały i czarny dym, który, mieszając się jak na malarskiej palecie, zawisał pięćdziesiąt metrów nad ziemią i ścielił się, w pasmach i kłębach, niczym groteskowa kpina z babiego lata.
Ojcowie rodzin, których ryk budzików wyciągnął spod puchowych pierzyn, od oddychających spokojnie szerokobiodrych żon, zapalali pierwszego papierosa w piwnicach, wrzucając kolejne łopatki węgla w przygasłe lub ziejące czerwonym żarem czeluście pieców ceo. Ich żony zakreślały znak krzyża i na wpółprzytomne, klapiąc papciami po lastryku, szły do kuchni, wyciągały z lodówek ser, kiełbasę i masło, kroiły chleb, gotowały wodę na kawę i zawijały kanapki w papier.
- Жанр
- Современная русская и зарубежная проза
- Язык
- pl
- Размер FB2
- 421,9 КБ
- Добавлена