
Quo vadis
Скачать
Начало книги
Petroniusz[1] obudził się zaledwie koło południa i jak zwykle, zmęczony bardzo. Poprzedniego dnia był na uczcie u Nerona[2], która przeciągnęła się do późna w noc. Od pewnego czasu zdrowie jego zaczęło się psuć. Sam mówił, że rankami budzi się jakby zdrętwiały i bez możności zebrania myśli. Ale poranna kąpiel i staranne wygniatanie ciała przez wprawionych do tego niewolników przyśpieszało stopniowo obieg jego leniwej krwi, rozbudzało go, cuciło, wracało mu siły, tak że z elaeothesium[3], to jest z ostatniego kąpielowego przedziału, wychodził jeszcze jakby wskrzeszony, z oczami błyszczącymi dowcipem i wesołością, odmłodzon[4], pełen życia, wykwintny, tak niedościgniony, że sam Otho[5] nie mógł się z nim porównać, i prawdziwy, jak go nazywano: arbiter elegantiarum[6].
W łaźniach publicznych[7] bywał rzadko: chyba że zdarzył się jakiś budzący podziw retor[8], o którym mówiono w mieście, lub gdy w efebiach[9] odbywały się wyjątkowo zajmujące zapasy. Zresztą miał w swej insuli[10] własne kąpiele, które słynny wspólnik Sewerusa, Celer[11], rozszerzył mu, przebudował i urządził z tak nadzwyczajnym smakiem, iż sam Nero przyznawał im wyższość nad cezariańskimi, chociaż cezariańskie były obszerniejsze i urządzone z nierównie większym przepychem.
- Жанр
- Зарубежная классическая проза
- Издание
- 2016
- Язык
- pl
- Размер FB2
- 1,4 МБ
- Добавлена