
Dziecię Boże
Скачать
Начало книги
Nadciągnęli w porannym słońcu z gór, przez rowy zarośnięte trawą po pas, karnawałową niemal karawaną. Chociaż ciężarówką kolebało i huśtało w koleinach, muzycy, kiwający się na ławkach z tyłu, stroili instrumenty, grubas z gitarą uśmiechał się i gestykulował do jadących samochodem za nimi, a raz na jakiś czas nachylał się, żeby podrzucić dźwięk skrzypkowi, który przekręciwszy kołek, nastawiał uszu, marszcząc się w skupieniu. Przejechali pod kwitnącymi jabłoniami, minęli drewniane koryto uszczelnione pomarańczową gliną, a kiedy przeprawili się przez bród, ich oczom ukazała się stara, drewniana chata w niebieskiej poświacie pod ścianą góry. Za chatą stała stodoła. Jeden z mężczyzn jadących na platformie grzmotnął kilka razy pięścią w dach szoferki i ciężarówka zatrzymała się.
Samochody i półciężarówki dotarły na podwórko przez chaszcze, ludzie pieszo.
Ten rozgardiasz, zakłócający cichy, sielski poranek, obserwuje spod drzwi stodoły niski, brudny, nieogolony mężczyzna. Powściągając gniew, idzie po suchej sieczce wśród pyłu i słonecznych smug. W jego żyłach płynie saksońska i celtycka krew. Dziecię boże, stworzone, można by rzec, na wzór i podobieństwo twoje. Przez drabiniaste światło, sączące się spomiędzy desek stodoły, wylatują rzędem stroboskopowych błysków złote osy, rozedrgane między jedną czernią a drugą, niczym robaczki świętojańskie w zagęszczonym mroku pod dachem. Mężczyzna stoi w rozkroku, właśnie zrobił w ciemnej ściółce ciemniejszą kałużę, w której wiruje jasna piana z okruchami słomy. Zapina dżinsy, po czym sunie pod ścianą stodoły, pręgowany światłem, tak jak migotliwe źdźbło zawadzające w skierowanym na ścianę oku.
- Жанр
- Современная русская и зарубежная проза
- Язык
- pl
- Размер FB2
- 294,9 КБ
- Добавлена