
Jesienne Ognie
Скачать
Начало книги
Spotkaliśmy się w zaniedbanej izdebce na końcu świata. Wrzesień sposobił się już do odejścia, październik niecierpliwie czekał na swoją kolej, zsyłając burze i ulewy na ziemię śmiertelnych. Niedługo zaczną opadać liście z drzew, a wtedy… Wtedy w niebo wzbiją się języki ognia. Jak Ruś długa i szeroka zapłoną ogniska, stwarzając złudę powrotu lata, które zapragnęło napatrzeć się na taniec spadających liści. Ludzie zapalą ogniska, żeby uczcić pamięć wielkich wojowników, otworzyć drogę ich duszom.
Czekałam na ten czas. Czas mocy. Czas końca wszystkiego… i czas początku.
Przyszłam pierwsza. Zdążyłam spokojnie się rozgościć, najeść i odświeżyć siły. No cóż, punkt dla mnie – niech będę przeklęta, jeśli tego nie wykorzystam!
W sumie i tak jestem przeklęta… Od samego urodzenia.
– Myślałaś, że mi się nie będzie chciało cię gonić? Jeszcześmy ze sobą nie skończyli!
Stał w progu. Z uchylonych ust wydobywał mu się obłoczek pary, na rzęsach zawisły kropelki deszczu, przemoczone długie poły płaszcza lepiły się do wysokich cholew. Wstrząsnął głową, zrzucając kaptur, i zatrzasnął za sobą drzwi. Parsknęłam krótkim śmiechem. A czego się spodziewał? Że grzecznie skrzyżuję ręce na piersiach i podpowiem, gdzie ma bić, żeby zabić? Nie przypuszczam… Hm, nigdy nie uważałam swojego niedoszłego zabójcy za wcielenie naiwności. Łapacze idiotów nie przyjmują. Ale czy lazł za mną przez pół kraju, aż wreszcie dogonił? Toż to samobójstwo. Tam, w Kostriakach, przy bramie, gdzie musiałam wytrzymać całą dobę praktycznie sama, miał jakieś szanse, ale nie tu, nie teraz, gdy byłam wypoczęta i w pełni sił.
- Жанр
- Фэнтези
- Язык
- pl
- Размер FB2
- 947,2 КБ
- Добавлена