
Wiedźma Opiekunka. Część 2
Скачать
Начало книги
Rolar postarał się, byśmy wyruszyli w drogę natychmiast. Tylko poczekałyśmy, póki on przebierze się (wampir zajmował mieszkanie nieopodal), zbierze rzeczy i napisze parę listów – myśleliśmy, że prośbę o urlop do swojego przełożonego, lecz okazało się, że Rolar samym przełożonym jest, a list napisał do gospodyni domowej, by nie śmiała przekazywać jego pokoju komuś innemu i wyprzedawać jego dobytek. Kolczugę i miecz Rolar zostawił przy sobie, lecz mundurową kurtkę zmienił, a konia osiodłał. “Inaczej ja zbyt bardzo będę się rzucał w oczy i prowokował niepotrzebne pytania, że wiatiagskiemu strażnikowi było potrzebne wyjechać z kraju do Arlissa” – objaśnił wampir.
Do zmierzchu zdążyliśmy przejechać około dwudziestu wiorst. Przejechalibyśmy i więcej, noc była jasna, księżycowa, a konie nie zmęczyły się, lecz drogę zagrodził nam jeden z dopływów rzeki Pieszczoty, nieszerokiego, lecz z dosyć szybkim biegiem, tak, że zmyło most. “Trzeci raz w ciągu miesiąca – objaśnił nam przygnębiony brygadzista królewskich budowniczych, na nowo wbijające opory – a przecież dobrego gatunku stawiamy, sumiennie. Po prostu cudy jakieś!” Przeprawiać się przez nieznaną rzekę w ciemności my nie zaryzykowaliśmy. Kupieckie karawany skręcały z traktu na objezdną drogę, przy której informator głosił: “Trolli most. Miedziak za pieszego, pięć za konika, srebrnika za karawanę”. Szybko zobaczyłam dziesiątkę dużych trolli w pocie czoła rozmotujących bezpłatny most po nocach.
- Жанр
- Фэнтези
- Язык
- pl
- Размер FB2
- 411,2 КБ
- Добавлена