
Wij
Скачать
Начало книги
Gdy tylko uderzał rankiem, w Kijowie, dość dźwięczny seminaryjny dzwon, wiszący przy wrotach Brackiego monasteru, zaraz z całego miasta pędziły tłumy uczniów i seminarzystów. Gramatycy, retorzy, studenci filozofii i teologii, z zeszytami pod pachą ciągnęli do klas. Gramatycy byli jeszcze bardzo mali; idąc, poszturchiwali jeden drugiego i kłócili się między sobą cieniuteńkim dyszkantem; prawie wszyscy mieli na grzbietach podarte albo wybrudzone ubrania, a ich kieszenie wiecznie pełne były wszelakiego śmiecia: kości do gry, piszczałek z ptasich piór, niedojedzonego placka, a czasami nawet maleńkich wróbelków, z których jeden, nagle ćwierknąwszy pośród nadzwyczajnej ciszy w klasie, dostarczał swojemu opiekunowi solidnego walenia linijką po rękach, a bywało, że i wiśniowych rózeg. Retorzy szli stateczniej: szaty mieli często zupełnie całe, ale za to na twarzy prawie zawsze widniała jakaś ozdoba w kształcie retorycznego tropu: albo jedno oko uciekało pod samo czoło, albo zamiast wargi potężny bąbel, albo jakiś inny znak szczególny; ci rozmawiali i zaklinali się między sobą tenorem. Filozofowie brali całą oktawę niżej; w ich kieszeniach, oprócz mocnych tytoniowych korzonków, nie było nic. Nie robili żadnych zapasów i wszystko co im się trafiło, pożerali natychmiast; czuć było od nich fajkę i gorzałkę, nieraz tak mocno, że przechodzący obok rzemieślnik, zatrzymawszy się, długo jeszcze wciągał powietrze, niczym pies gończy. Rynek, jak zwykle o tej porze, dopiero zaczynał się ożywiać i przekupki handlujące bublikami, bułkami, pestkami arbuzów i makowcami chwytały za poły tych, u których owe poły uszyte były z cieniutkiego sukna albo jakiejś bawełnianej tkaniny.
- Жанр
- Русская классическая проза
- Издание
- eBook.pl, 2005
- Язык
- pl
- Размер FB2
- 43,3 КБ
- Добавлена